Dlaczego tak lubię Yamchę... Bo jest po prostu odjazdowy, ale zacznijmy od początku.
Na początku nie znosiłem tego osobnika, z tego powodu, że mój przyjaciel Mychau go lubi (czysta przekora :). Ale z biegiem czasu coraz bardziej pozytywnie patrzyłem na tego pustynnego zabijakę. Odczułem do niego pewną sympatię i podziw.
Sympatię za to, że jest taki fajny. Fajowo wygląda, ma ciekawe i trafne określenia sytuacji, a jego komentarze i komizm powalają z nóg. Czasem bywa prześmieszny.
Wspaniale walczył, i miał wielki potencjał...
 Yamcha charakteryzuje się też uporem, determinacją i niezwykle silną wolą.
Młodego chłopaka wychowała pustynia, nic nie wiemy o jego rodzicach, więc przyjąłem, że ich nie znał i wychowywał się sam. Na pewno było mu ciężko, ale nie użalał się nad swym losem, tylko ciężko pracował. Starał się przeżyć. Nauczył się walczyć, i aby przeżyć musiał okradać innych, ale można powiedzieć, że jest honorowym wojownikiem i prawdziwym przyjacielem. No cóż, życie raczej go nie oszczędzało:
Najpierw jego (prawie) samotne życie, potem strata zęba i niemałe upokorzenie (pobił mnie dzieciak, 12-latek!!!), następnie jego związek z Bulmą (a jej charakterek do najlepszych nie należy), i w końcu wiele innych sytuacji.
Yamcha zwykle trafiał na o wiele od siebie silniejszych przeciwników i był trochę kozłem ofiarnym. Ktoś musiał być pobity, by Goku mógł wkroczyć do akcji i ocalić przyjaciół i świat.
Jak widzicie chłopak nie miał łatwej egzystencji, dostawał kuksańce i kosy od życia na każdym kroku, często lądował na z góry przegranej pozycji, ale mimo to nie poddawał się, starał się żyć beztrosko i żył chwilą. Był gotów poświęcić życie za przyjaciela, by go ochronić.
Zastanówcie się... Koleś zawsze się starał, wywiązywał się ze swoich zadań i co za to otrzymywał? Nic. Był niedoceniony. Tylko dlatego, że w Dragon Ball ludzie ogólnie nie przedstawiali jakiejkolwiek wartości bojowej (po pewnym czasie). Ehh, naprawdę szkoda.
Teraz z innej beczki:
Yamcha bardzo często zmieniał swój wygląd (głównie chodzi o fryzurę), nosił ogólnie fajne ciuchy i wyglądał w porządku. Nie grzeszył inteligencją, ale potrafił zachować zimną krew.
Podsumowując:
Nie patrzcie na Yamchę pod kątem jego siły, bo w ten sposób wart cokolwiek będzie tylko ród Saiyaninów. Należy spojrzeć obiektywniej i wtedy być może więcej osób dostrzeże w Yamchy to "coś"...
|